Strona głównaFilm„Szpital New Amsterdam” – pacjent zawsze na pierwszym miejscu!

„Szpital New Amsterdam” – pacjent zawsze na pierwszym miejscu!

W ostatnim czasie Netflix zaskakuje nas licznymi nowościami. Kolejnym serialem dodanym na platformę jest Szpital New Amsterdam – dramat medyczny na podstawie książki Erica Manheimera. Produkcja zdobyła wielu wiernych fanów i bardzo szybko znalazła się w TOP 10 najczęściej oglądanych. Czy faktycznie warto ją obejrzeć?

Szpital New Amsterdam to trzysezonowy dramat medyczny stworzony przez Davida Schulnera. Pierwsze odcinki serialu pojawiły się już w 2018 roku, jednak całe dwa sezony zagościły dopiero niedawno na platformie Netflix. Serial w krótkim czasie stał się jedną z najchętniej oglądanych produkcji. Pytanie brzmi: za co Szpital New Amsterdam zdobył uwagę oglądaczy?

FABUŁA 

Głównym bohaterem serialu jest dr Max Goodwin (Ryan Eggold), który zostaje dyrektorem najstarszego szpitala w USA – tytułowego New Amsterdam. Mężczyzna stara się przywrócić placówkę do życia, wprowadzając wiele zasadniczych i czasem dziwacznych rozwiązań. Każdy odcinek to nowa rewolucja – dla dobra pacjentów.

BOHATEROWIE 

Czym byłby szpital bez oddanych pracowników? W New Amsterdam prócz dra Goodwina spotkamy inne pierwszoplanowe postacie, m.in.:

  • dr. Lauren Bloom (Janet Montgomery) – ordynatorkę SORu, zmagającą się z ADHD i uzależnieniem od Aderallu;
  • dra Floyd Reynolds (Jocko Sims) – jednego z najlepszych kardiochirurgów, zarządzającego własnym oddziałem i próbującego pogodzić życie miłosne z pracą;
  • dr. Helen Sharpe (Freema Agyeman) – oddaną, wspierającą przyjaciółkę, rozpoznawalną w telewizji onkolożkę, której dzięki licznym wystąpieniom udaje się zebrać ogromne sumy pieniędzy dla szpitala;
  • dra Iggy Frome (Tyler Labine) – przemiłego i pomocnego psychiatrę, wychowującego wraz z mężem gromadkę dzieci, dla których stara się być najlepszym ojcem mimo nawiedzających go demonów przeszłości;
  • dra Vijay Kapoor (Anupam Kher)– neurologa z 40-letnim doświadczeniem o złotym sercu, zawsze służącego dobrą radą i często popadającego w kłopoty przez liczne nieporozumienia. 
Recenzja serialu "Szpital New Amsterdam"
Kadr z serialu „Szpital New Amsterdam”

WIELOWĄTKOWOŚĆ HISTORII 

Wątki bohaterów przenikają się wzajemnie i tworzą spójną, polifoniczną opowieść o lekarzach, których spotyka wiele trudności. Problemy rodzinne, walka z uzależnieniami i zaburzeniami psychicznymi, żałoba oraz pogodzenie się ze stratą – to tylko część z nich. Dodatkowo każdy odcinek przedstawia historie pacjentów, również przeżywających własne tragedie, którym muszą stawić czoła. 

COŚ W STYLU DR. HOUSE’A? ABSOLUTNIE NIE!

Zanim zabrałam się do obejrzenia Szpitala New Amsterdam, zasięgnęłam opinii na Facebookowej grupie. Wiele osób polecało mi ten serial, mówiąc, że jest warty obejrzenia. Ktoś porównał go do Dr. House’a (którego uwielbiam).

Odpaliłam więc Netfliksa i włączyłam Szpital New Amsterdam. Czułam się poniekąd perfidnie oszukana, bo zamiast sarkastycznego i gburowatego doktora dostałam kogoś, kto walczy o pacjenta w każdy możliwy sposób. Zamiast niewyjaśnionych chorób i pokrętnych prób postawienia diagnozy, na ekranie przedstawiono całkiem zwykłe przypadki, jak złamana noga czy kamienie nerkowe. Seriale nie miały nic wspólnego prócz tego, że są związane z medycyną. 

Największym plusem New Amsterdam jest moim zdaniem ukazanie szpitala jako miejsca, w którym ciągle coś się dzieje. Latamy z piętra na piętro, raz lądujemy na sali operacyjnej, a za chwilę przenosimy się na zatłoczony SOR. Tego w serialu Dr House nie znajdziemy, gdyż każdy odcinek dotyczy tylko jednego pacjenta, ewentualnie mamy styczność z tym, jak wygląda przyjmowanie chorych w przychodni. 

Co więcej, w recenzowanym przeze mnie serialu mamy możliwość głębiej zbadać, jak działa amerykańska służba zdrowia; w New Amsterdam spotkamy pacjentów bez ubezpieczenia lub takich, którym brakuje środków na leczenie. Niektórzy z nich długo zwlekają z wizytą, bo boją się, że nie otrzymają przez to pomocy.  

„SERIAL PRZESŁODZONY I NIEREALISTYCZNY”?

Ile ludzi, tyle opinii na temat dzieła, prawda? Mnie serial bardzo się podoba. Uważam, że poruszane problemy ujęto w realistyczny sposób, a twórcy nie poddali zawodu lekarza całkowitej idealizacji, z czym w niektórych produkcjach można się spotkać. 

Pomimo podjętych prób nie każdego pacjenta udaje się uratować, a często dobre w teorii rewolucje przynoszą inne problemy. Faktem jest, że w magiczny sposób na prawie dwieście innowacyjnych programów znajdują się pieniądze i dofinansowania, a lekarze są mili i oddani swojej pracy, ale poza tym nie widzę większych nieścisłości czy utopijnych obrazów. 

Serial przede wszystkim jest ujęciem przeżyć i wspomnień Erica Manheimera, który pełnił funkcję dyrektora medycznego szpitala Bellevue, więc nie sądzę, by jego historia była całkowicie odrealniona. 

Recenzja serialu "Szpital New Amsterdam"
Kadr z serialu „Szpital New Amsterdam”

SOUNDTRACK 

Szpital New Amsterdam nie tylko zawiera multum wyciskających łez historii, pełnych łamiących puent i morałów, ale także ma chyba najsmutniejszą ścieżkę dźwiękową, z jaką kiedykolwiek się spotkałam. Aby zobrazować, jak wyglądało u mnie oglądanie tego serialu, pozwolę sobie na ujęcie tego tak: pierwszy odcinek – płacz. Drugi, trzeci, czwarty – też. I tak do dziesiątego. Ja nie żartuję – ryczałam jak bóbr i nie mogłam się pohamować. 

CO Z SEZONEM 3.?

Sezon 3. jak na razie nie jest jeszcze skończony. Odcinki ukazują się jednak od marca co tydzień. Można je znaleźć na platformie CDA z napisami angielskimi oraz polskimi.

Wydaje mi się, że ostatni sezon najbardziej wzrusza ze wszystkich. Producenci przedstawiają szpitalne realia po pandemii COVID–19 i to, jak placówki starają się stanąć na nogi. Perspektywa, że w pewnym momencie zabraknie leków czy rurek do respiratorów, jest przerażającą rzeczywistością, która niestety może mieć odzwierciedlenie w prawdziwym świecie. Dodatkowo sezon 3. ukazuje, z jakimi problemami przyjdzie zmierzyć się dużej części społeczeństwa – wzrostem depresji i izolacji u młodzieży, paranoją związaną z nieustannym myciem rąk i trzymaniem dystansu, strachem przed pójściem do szpitala czy przychodni w obawie, że zarazimy się koronawirusem, a przede wszystkim przymusem pogodzenia się ze stratą najbliższych. 

Wszystkie te obrazy są kolejnym dowodem na to, że serial nie jest wyidealizowany, lecz przedstawia smutną prawdę o tym, co wkrótce nas czeka. Powrót do normalności, jak widać, będzie niezwykle trudny. 

Recenzja serialu Szpital New Amsterdam
Kadr z serialu „Szpital New Amsterdam”

PODSUMOWANIE

Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad obejrzeniem Szpitala New Amsterdam, nie wahajcie się dłużej. Serial porwie Was na kilka godzin.  Dzięki świetnej grze aktorskiej szybko nawiążecie więź z bohaterami i razem z nimi będziecie przeżywać ich wzloty i upadki. Będziecie mieć możliwość zobaczenia, jak wygląda praca lekarza z różnych perspektyw, i dowiecie się, jakimi prawami rządzi się publiczna służba zdrowia w USA. 

Serial jest pełen rozmaitych problemów, z jakimi mierzy się współczesne społeczeństwo, np. homofobia, rasizm, bezdomność, uzależnienia, bagatelizacja zaburzeń i chorób psychicznych. Każdy znajdzie w tej produkcji coś dla siebie i na pewno zapamięta ją na długo. 


Szukasz innego serialu? Koniecznie przeczytaj ten wpis: GINNY & GEORGIA – CZY TEN SERIAL NETFLIKSA JEST WARTY UWAGI? – RECENZJA

Klaudia Wróbel
Klaudia Wróbel
So working on a little job in the night, That's forty dollars an hour when I see the light...
Newsy o kulturze

Przeczytaj także

Zostaw komentarz

Wprowadź swój komentarz
Wprowadź swoje imię

W ostatnim czasie Netflix zaskakuje nas licznymi nowościami. Kolejnym serialem dodanym na platformę jest Szpital New Amsterdam – dramat medyczny na podstawie książki Erica Manheimera. Produkcja zdobyła wielu wiernych fanów i bardzo szybko znalazła się w TOP 10 najczęściej oglądanych. Czy faktycznie warto ją obejrzeć?Szpital...„Szpital New Amsterdam” – pacjent zawsze na pierwszym miejscu!

Dodaj do kolekcji

Brak kolekcji

Tutaj znajdziesz wszystkie wcześniej stworzone kolekcje.